Legenda o świętym Florianie

Kult św. Floriana

Kościół pod wezwaniem św. Floriana znajduje się na Jeżycach, które dopiero od początku XX wieku są dzielnicą Poznania. W czasie, gdy świątynia była wznoszona, Jeżyce były podpoznańską osadą, ale – jak pokazują dzieje kultu św. Floriana – nie ma w tym nic dziwnego, bo męczennik ten nie lubił wielkich miast i zwykle wiązał się z podmiejskimi lokalizacjami. Jego grobowiec znajdował się przecież w kościele św. Wawrzyńca, za murami Rzymu, gdy jego relikwie przywieziono do Krakowa, także nie przekroczyły one bram miejskich, a świątynia mu poświęcona wzniesiona została na podkrakowskim Kleparzu. W tym kontekście nie dziwi, że na swoją poznańską rezydencję św. Florian nie wybrał śródmieścia, ale podmiejską wieś Jeżyce.

Mieszkańcy Krakowa podtrzymują opowieść, jakoby kult św. Floriana sprowadził do stolicy Małopolski książę Kazimierz Sprawiedliwy w 1184 roku, a pomógł mu w tym biskup Modeny, który sprawił, że trumnę ze szczątkami św. Floriana wywieziono z Rzymu. Istnieje jednak legenda poznańska, która głosi, że relikwie tego świętego przybyły do Polski już w 1037 roku, a stało się to za sprawa biskupa poznańskiego pozostającego w bardzo bliskich relacjach towarzyskich z ówczesnym papieżem. Najstarszy zapis tej legendy pochodzi z końca XV wieku, sporządzony został w poznańskim klasztorze Bernardynów, a jego autorem był wikariusz poznańskiej prowincji bernardynów ojciec Michał Bal, który w 1484 roku podarował swój rękopis klasztorowi bernardyńskiemu w Kościanie.

Legenda o dwóch przyjaciołach

Legenda poznańska i krakowska rozpoczynają się bardzo podobnie. Opowiadają o dwóch przyjaciołach, którzy poznali się podczas studiów na jednym z italskich uniwersytetów. Pierwszy z nich był Włochem, drugi zaś Polakiem pochodzącym – w wersji poznańskiej – z poznańskiego. Kiedy kończyli edukację, obiecali sobie, że jeśli jeden z nich osiągnie sukces, zdobędzie urząd czy posiądzie majątek, to pamiętał będzie o drugim i wspomoże przyjaciela.

Polak powrócił do ojczyzny, lecz okazało się, że jego rodzice umarli, a on jako ich jedyny spadkobierca musi natychmiast zabrać się do pracy, by uratować rodowe dziedzictwo. Przez lata zajmował się gospodarstwem, nie mając czasu na wspominki o studenckich wybrykach i prawie zapomniał o włoskim przyjacielu z okresu młodości. Wkrótce się zresztą ożenił, musiał zająć się rodziną, zadbać o żonę i dzieci, tym bardziej, że czasy były w Polsce niebezpieczne i każdy pilnować musiał swoich spraw.

Tymczasem jego włoski przyjaciel nie zdecydował się na założenie rodziny ani życie świeckie, lecz postawił na karierę w strukturach kościelnych. Jako że pochodził z bardzo bogatego, książęcego rodu, ojciec pomógł mu wydatnie i sprawił, że 21 października 1032 roku wybrany został na papieża rzymskiego, przyjmując imię Benedykta IX.

Papieska przysługa 

W tych latach w Polsce rządził Mieszko II, lecz nie udało mu się utrzymać państwa stworzonego przez jego ojca, Bolesława Chrobrego. Polska rozpadła się na walczące ze sobą księstwa dzielnicowe, najazd czeskiego króla Brzetysława spustoszył Wielkopolskę, a czciciele pogańskich bóstw podnieśli głowy i zorganizowali rewolucję. Wszystkie kościoły i klasztory, jakie zbudowano na ziemiach polskich zrównane zostały z ziemią, klęska była tak doszczętna, że nawet w katedrze św. Piotra w Poznaniu oraz katedrze św. Wojciecha w Gnieźnie dzikie zwierzęta założyły sobie legowiska. Chrześcijańscy panowie jedyną szansę na odbudowanie państwa widzieli w księciu Kazimierzu, który wraz z matką wygnany został z kraju.

Delegacja z Polski wyruszyła na południe, żeby nakłonić go, by powrócił do ojczyzny. Zadanie okazało się jednak bardzo trudne, bo młody książę – nie wiążąc swojej przyszłości z tronem – przyjął już niższe święcenia kapłańskie, a zwolnić go z nich mógł jedynie papież. Polacy udali się więc do Rzymu i podczas audiencji opowiadali Ojcu Świętemu o tragedii, jaka spadła na kraj oraz o tym, że jedyna nadzieja na jego odbudowę jest w ostatnim członku piastowskiej dynastii, który jednak postanowił zostać mnichem. Papież wysłuchał polskich delegatów i zgodził się zwolnić młodego księcia Kazimierza ze ślubów zakonnych. Postawił jednak warunek. Delegaci mieli odnaleźć jego kompana z czasów młodości, powiadomić go, że jego druh został papieżem, a w związku z tym będzie mógł mu się odwdzięczyć i obdarować go tym, czego tylko sobie zażyczy.

Polskiego przyjaciela papieża szybko zlokalizowano, ale ten nie zamierzał wybierać się do Rzymu, bo niczego nie oczekiwał od papieża, tym bardziej, że na swoim gospodarstwie żyło mu się bardzo dobrze. Przekonano go jednak, że zlekceważenie papieskiego zaproszenia potraktowane być może jako bluźnierstwo i obłożony zostanie ekskomuniką. Rycerz spakował się więc i wyruszył do Stolicy Apostolskiej. Do Rzymu pociągnęli wraz z nim inni wielkopolscy panowie, którzy postanowili nakłonić papieża do ustanowienia nowego biskupa poznańskiego, który podjąłby się trudu odbudowania organizacji kościelnej w Polsce.

Spotkanie po latach 

Ojciec Święty uradował się wielce spotkaniem z przyjacielem ze studiów, powrócili też zapewne do hulanek z czasów młodości, bo w Kurii Rzymskiej starano się za wszelką cenę pozbyć uciążliwego gościa z Poznania. Ktoś podpowiedział papieżowi, żeby mianował przyjaciela biskupem poznańskim, a papieżowi pomysł ten bardzo przypadł do gustu. Zwolnił więc druha ze ślubów małżeńskich i mianował go biskupem poznańskim. Opowieść ta zdaje się mieć potwierdzenie w Katalogu biskupów poznańskich Jana Długosza, który wskazuje, że po śmierci w 1035 roku biskupa Paulina, kościół poznański nie posiadał swojego pasterza do czasu, aż w 1037 roku, wraz z powrotem do kraju Kazimierza Odnowiciela i jego matki Rychezy, nie pojawił się nowy biskup, który przyjął imię… Benedykt, takie samo, jak mianujący go na to stanowisko papież.

Ojciec Święty obdarował swojego polskiego nominata licznymi podarkami, które miały mu pomagać w odbudowie Kościoła katolickiego na ziemiach polskich. Gdy nowy biskup miał już wyruszać do swego kraju, papież zapytał go, czy chciałby od niego czegoś jeszcze, obiecując, że żadnej jego prośbie nie odmówi. Hagiografowie piszą, że to Duch Święty natchnął wówczas Polaka i zwrócił się on do papieża z prośbą, by podarował Królestwu Polskiemu relikwie jakiegoś świętego opiekuna, bowiem jak można szerzyć chrześcijaństwo bez silnego wsparcia z niebios.

Święte relikwie 

Papież zgodził się spełnić prośbę przyjaciela, ale nie mógł tego uczynić publicznie, bo Rzymianie nie zgodziliby się na wydanie jakichkolwiek relikwii. Dlatego udali się za mury miejskie, do krypt znajdujących się pod kościołem pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Tam papież nakazał otwarcie grobowca, w którym spoczywali św. Stefan i św. Florian. To, co stało się potem, tak zapisano w legendzie:

Ojciec Święty dotknął ich ciał swym pastorałem, mówiąc głosem łagodnym i dobitnym, z pokorną modlitwą na ustach: „Który z was chce sprawować pieczę nad Polską?” Z nakazu pańskiego Florian podniósł prawą rękę na znak zgody. Wydobyto więc z grobu ciało świętego i przeprowadzono ze czcią i honorami do Krakowa, jako stolicy całego królestwa. 

W takich właśnie okolicznościach relikwie św. Floriana trafić miały już w 1037 roku do Krakowa i to za sprawą nowo mianowanego poznańskiego biskupa. Legenda poznańska, mimo że pomijana i traktowana jako wtórna interpolacja, znacznie trafniej wskazuje okoliczności, czas oraz sens sprowadzenia do Polski relikwii męczennika. Przypomnieć warto, że kraj nie posiadał wówczas relikwii żadnego świętego, bo król czeski Brzetysław wykradł relikwie św. Wojciecha, św. Brunona oraz św. Pięciu Braci Męczenników. Posiadanie relikwii świętego było zaś niezbędne dla odbudowania organizacji kościelnej, którą miał się opiekować nowy biskup.

W 1180 roku w katedrze krakowskiej spoczywały już relikwie św. Stanisława, wokół którego wyrósł już lokalny kult, dlatego sprowadzanie do Krakowa relikwii rzymskiego legionisty, który wprawnie gasił pożary, nie miało większego sensu, a wręcz byłoby sabotowaniem wielkiego projektu wyniesienia na ołtarze Stanisława ze Szczepanowa i uczynienia go patronem Królestwa Polskiego, w którego losach odbijały się dzieje podzielonego kraju. Kraju, który czekał na połączenie pod jedną koroną.

 

Paweł Cieliczko

Bibliografia:

  1. Biskup poznański i relikwie św. Floriana, przeł. Anna Pawlaczyk, „Kronika Miasta Poznania” 1994, nr 3/4, s. 235-238.
  2. Jan Długosz, Katalogi biskupów poznańskich, przeł. Anna Pawlaczyk, [w:] Katalogi biskupów poznańskich, oprac. Jacek Wiesiołowski, Poznań 2004, s. 8.
  3. N.D. Kelly, Encyklopedia papieży, przeł. Tadeusz Szafrański, Warszawa 1997, s. 199-201.
  4. Marcin Polak, Kronika papieży i cesarzy, Kęty 2008, s. 314-315.
  5. Franciszek Rzepnicki, Żywoty biskupów, przeł. Anna Strzelecka i Rafał Wójcik, [w:] Katalogi biskupów poznańskich, oprac. Jacek Wiesiołowski, Poznań 2004, s. 98.

Grafika:

  1. Agnieszka Zaprzalska.

Komentarze

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WordPress spam zablokowany CleanTalk.