Legenda o świętym Marcinie

Paweł Cieliczko: Legenda o świętym Marcinie|


Święty Marcin to patron jednej z najstarszych poznańskich parafii oraz najbardziej znanej ulicy. Przez lata użyczał swego imienia poznańskiemu teatrowi dla dzieci i cały czas pozostaje jednym z ulubionych poznańskich świętych.

Biskup z Tours był patronem ubogich. Z jego osobą wiąże się legenda o wypieczeniu w Poznaniu pierwszych rogali świętomarcińskich, których tony spożywane są przez poznaniaków każdego roku w dniu 11 listopada, kiedy cała Polska świętuje Dzień Niepodległości, a Poznań dodatkowo Urodziny Ulicy Święty Marcin, które obchodzone są w dniu pogrzebu patrona parafii.

Poprzednia legenda opowiadała o tym, jak powstały świętomacińskie rogale.  Tym razem przypomnę inne legendy, ale także przysłowia i obyczaje związane z postacią tego rycerza, biskupa i świętego.

Legenda o świętym Marcinie

Legenda o świętym Marcinie opowiada, że był on poganinem pochodzącym z Panonii (czyli dzisiejszych Węgier). Mając 15 lat został rzymskim żołnierzem. Wjeżdżając na koniu do miasta Amiens, zobaczył żebraka leżącego przy bramie – przeciął wówczas swój płaszcz i oddał jego połowę biedakowi. W nocy ukazał mu się Chrystus, ubrany w ten skrawek płaszcza, a to zdarzenie stało się powodem porzucenia przez Marcina wojska, jego nawrócenia i chrztu. Zostawszy klerykiem, postanowił wieść życie pustelnicze i założył pierwszy w Galii klasztor. Pomimo że odsunął się od świata, świat o nim nie zapomniał, a jego surowe, pobożne, ascetyczne życie wzbudziło uznanie hierarchów kościelnych, którzy postanowili uczynić zeń biskupa Tours.

Marcin nie chciał jednak żadnych zaszczytów i postanowił się ukryć przed wysłannikami papieża, którzy przybyli do niego z nominacją. Schował się w zabudowaniach gospodarczych i posłańcy pewnie by go nie odnaleźli, gdyby nie… gęsi. Podniosły one straszliwy hałas i w ten sposób zdradziły kryjówkę ukrywającego się mnicha. Tak właśnie, dzięki gęsiom, Marcin został biskupem, a potem świętym.

Najlepsza gęsina na świętego Marcina

Biskup z Tours przedstawiany jest na obrazach na dwa sposoby: albo jako rycerz jadący konno, który odcina część swego płaszcza, by podać go żebrakowi, albo jako mnich, obok którego znajduje się gęś. Gęsi stały się najważniejszym atrybutem świętego Marcina i w jego święto, przypadające na 11 listopada, obowiązywał zwyczaj zanoszenia tłustych gęsi do dworu, do klasztoru oraz do kościoła. A ponieważ późną jesienią gęsi są najtłuściejsze i najdorodniejsze, pojawiło się zapewne przysłowie ludowe:

Na świętego Marcina, lepsza gęś niż zwierzyna.

Klucze dzikich gęsi odlatujących jesienią do ciepłych krajów nazywano „ptakami św. Marcina” lub „gęsiami św. Marcina”. Dzień świętego Marcina był dniem zakończenia roku gospodarskiego. Wówczas spędzano bydło z pastwisk, a rybacy zamykali sezon połowów. W dniu Świętego Marcina kończono także gromadzenie zapasów na zimę, dlatego wypełnione po brzegi zgromadzonymi produktami piwnice nazywano „Marcinowymi spichrzami”. Tak święty Marcin stał się patronem jesiennych zapasów.

Podczas corocznych uroczystości świętomarcińskich najważniejszym daniem głównym były oczywiście gęsi – ptaki, które zdradziły kryjówkę świętego i za to co roku ponosiły konsekwencje. Z gęsiami jedzonymi w tym dniu wiązały się rozliczne wierzenia ludowe. Im gęś była tłustsza, tym bogatsze miały być święta Bożego Narodzenia, zima natomiast łagodniejsza, niegrożąca głodem na przednówku:

Marcin święty bez gęsi nas tego nauczy,

jeśli deszcz czysty, zimny niestatek dokuczy;

jeśli jaśnie pogodny, mierzimy nadzieję,

suchy mróz mokrych śniegów za szyję nawieje. 

Wróżono także z kości spożywanej świętomarcińskiej gęsi. Kość biała zapowiadała śnieżną zimę, kość czerwona – mroźną zimę, natomiast kość plamista – deszczową zimę.

Po kilkudziesięciu latach przerwy, gdy czas nie sprzyjał kultywowaniu starych, chrześcijańskich tradycji, świętomarcińska gęś znów triumfalnie powraca na poznańskie stoły. W dniu swego patrona stanowi obowiązkowe danie główne i cieszy się szczególnym uznaniem. Od tradycjach i smakach świętomarcińskiej gęsi od kilku lat przypominają gęsie imprezy organizowane w ramach obchodów imienin ulicy Święty Marcin. Wielkopolska Izba Rzemieślnicza w Poznaniu, Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj oraz Ogólnopolski Cech Rzeźników, Wędliniarzy i Kucharzy wspólnie organizują coroczną akcję Gęsina na Marcina, podczas której promowane i smakowane są potrawy z gęsi.

Delektując się podczas obiadu pyszną gęsiną z drożdżowymi pyzami, polanymi gęstym sosem, warto pamiętać, jak stara jest to tradycja.

Post Martinum bonum vinum

Tradycja nakazywała także, żeby do imienin Marcina nie tylko zakończone zostały wszelkie prace polowe w gospodarstwie, ale także by rozliczono się ze służbą oraz pracownikami sezonowymi. Termin marcinkowy, wypadający tuż przed adwentem, był dla tych rozliczeń datą ostateczną.wino

Dzień Świętego Marcina był tradycyjnie dniem wolnym od pracy, a gospodarz miał obowiązek zorganizowania wielkiej zabawy ludowej dla swej stałej służby oraz wracających do swych miejscowości pracowników sezonowych. W ramach imprezy zobligowany był do zapewnienia muzykantów, wesołych zabaw z tańcami, wróżb oraz charakterystycznych potraw, nawiązujących do barwnej legendy o żywocie patronującego temu świętu Marcina.

Podczas tych imprez raczono się także młodym winem, które tego dnia było właśnie po raz pierwszy otwierane dla uczczenia pamięci hojnego świętego. Nie nazywano go wówczas Beaujolais nouveau, tylko właśnie „winem św. Marcina”. Jego postać była bowiem wiązana z winem od czasów najdawniejszych. W jego święto odbywała się tradycyjnie pierwsza degustacja młodego wina, a przysłowie zalecało:

Spuszczaj wino na św. Marcina i pij je przez cały rok.

W dniu św. Marcina pamiętano o wspomaganiu ubogich. Rozdawanie w tym dniu rogali świętomarcińskich nie było tylko poznańskim obyczajem, ale znane było także na terenie Czech i Niemiec, gdzie żebrak chodził i dzwonił dzwonkiem tak długo, aż napełnił swój worek słodkim pieczywem. W dniu św. Marcina rozdawano biedakom jednak nie tylko rogale, ale także częstowano ich świeżym winem. Wypijane w tym niezwykłym dniu miało mieć szczególne właściwości, gwarantowało przypływ sił i poprawienie urody. Te właśnie cudowne właściwości sprawiały zapewne, że często dochodziło do spożywania wina w nadmiernych ilościach i stąd pojawiło się określenie dolegliwości świętomarcińskie, określające problemy powstałe na skutek przedawkowania trunków.

Święty Marcin zwiastun zimy

Dzień św. Marcina wiąże się z zamknięciem późnej jesieni i rozpoczęciem zimy. Ten czas przejścia sprawiał, że uroczystości świętomarcińskie obrosły bogatymi tradycjami, z których liczne biorą swój początek jeszcze z czasów pogańskich. Wtedy to żegnano jesień, najbogatszą porę roku i przygotowywano się na przyjście zimy. Stąd zapewne wzięło się określenie ostatnich nitek babiego lata mianem marcinkowego lata, a liczne przysłowia ludowe przypominały, że Dzień Świętego Marcina, to dzień przełomowy:

Jeśli zima swą drogę zaczyna, to czyni to w dzień świętego Marcina.

Liście spadają, drogę ścielają, wiatr je ścina dla Marcina.

Czasem liść się gęsto trzyma, nie chce siać się na Marcina.

Na świętego Marcina śnieg choć prószyć zaczyna.

Na Marcina woda się ścina.

Na świętego Marcina puchła pierzyna

(wraz z nadejściem zimy, była potrzebna gruba pierzyna).

W poznańskiej legendzie o rogalach świętomarcińskich, kluczowe znaczenie odegrał  starożytny rycerz na biały koniu, który pojawił się nocą przed domem piekarza Walentego. To zgubiona przez jego konia podkowa natchnęła poznańskiego mistrza piekarskiego do stworzenia rogali z nadzieniem z białego maku. Święty Marcin jest patronem hodowców koni, a rycerz na białym koniu pojawiał się w licznych powiedzeniach związanych z tym świętym:

Święty Marcin błoniem, jeździ siwym koniem.

Że śnieg na święty Marcin pospolicie spada,

na białym koniu jeździ, przypowieść powiada.

Jak Marcin na białym koniu jedzie, to lekką zimę przywiedzie.

Usypało śniegu tyle, przyjechał święty Marcin na białej kobyle.

Gdy święty Marcin w śniegu przybieżał, będzie po pas całą zimę leżał.

Na białym koniu święty Marcin jedzie, nie bój się gościa, ruszy w przedobiedzie.

Biały koń świętego Marcina symbolizował zbliżającą się zimę. Z pogody panującej tego dnia starano się wywróżyć, jaka aura będzie panowała przez całą zimę. Tych właśnie przepowiedni meteorologicznych dotyczynajbogatszy zbiór przysłów związanych z dniem świętego Marcina – uważanego za zwiastuna zimy:

Jaki Marcin, tak zima.

Jaki dzień świętego Marcina, taka będzie cała zima.

Od świętego Marcina zima się zaczyna.

Gdy na świętego Marcina śnieg choć prószyć poczyna, to zima się zaczyna.

Gdy Marcin po lodzie, to kolęda po wodzie.

Gdy liście przed Marcinem nie upadają, to mroźną zimę przepowiadają.

Jeśli Marcin z chmurami, niestateczna zima przed nami.

Marcinowa pogoda mrozów zimie doda.

Gdy mróz na Marcina, będzie sroga zima.

Jeśli na Marcina sucho, Boże Narodzenie z pluchą.

Święty Marcin po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie.

Na świętego Marcina lód, na Trzy Króle wody bród.

W święty Marcin deszcz lub chmury,

czas niestateczny, ponury,

jasna zaś w ten dzień pogoda,

znaczy mrozy, z drwa wygoda.

Na święty Marcin stary do komina

(starcy siadają przy kominie, bo tam jest najcieplej w izbie).

Jak mnie na święty Marcin nie masz, to mnie na święty Mikołasz i sto masz

(jak śniegu nie ma na św. Marcina, to jest go dużo na św. Mikołaja).

Sztuczne ognie też wywodzą się z legendy.

Uroczystości świętomarcińskie to seria powtarzanych każdego roku radosnych rytuałów, które swoimi tradycjami sięgają  legend sprzed wielu stuleci. Przypominając o nich, chciałem pokazać, że barwne korowody z prowadzącym je rycerzem na białym koniu, pochłaniane kilogramami rogale świętomarcińskie, wypijane świeże wino czy zjadana na obiad tradycyjna gęś z pyzami, swój początek wywodzą z bardzo starych, często jeszcze sięgających czasów starożytnych, legend. Trudno w to pewnie będzie uwierzyć, ale podobnie jest także z pokazami sztucznych ogni, które wieczorem wieńczą każdego roku obchody Urodzin Ulicy Święty Marcin w Poznaniu.

Tradycja zapalania tak zwanych lampionów świętego Marcina, które czarownie oświetlały średniowieczne miasta ciepłym blaskiem, wywodzi się z wczesnego średniowiecza. Nawiązywała ona do niezwykłego daru, jaki posiadał święty Marcin – mocy zatrzymywania płomieni ognia. Wykazał się nią, gdy w cudowny sposób uratował się z pożaru, podczas którego doszczętnie spłonęła jego cela. Z mocy tej skorzystał także w bardziej spektakularnych okolicznościach, gdy zatrzymał wielkie płomienie pożaru i nie dopuścił do tego,  by z płonącej pogańskiej świątyni przeniosły się na sąsiadujący dom mieszkalny.

Do tych niezwykłych mocy świętego Marcina nawiązywał – sięgający XVI wieku – obyczaj palenia stosu wiklinowych koszy, zużytych podczas prac polowych w czasie kończącego się sezonu rolniczego. Tradycja ta przywędrowała do nas z Niemiec, gdzie dzień św. Marcina określano jako Funkentag, czyli dzień iskier. Tańczono wówczas wokół płonących koszy i śpiewano pieśni ludowe sławiące świętego Marcina, takie jak:

Palcie ognie, krzeszcie ognie, święty Marcin idzie tu,

jego ręce gołe są, ogrzeję je chętnie tu.

Wierzono, że rozciągający się dym ogniska z koszy wiklinowych, służących do zbierania obfitych plonów, obejmie pola potrzebnym błogosławieństwem na dobre zbiory w następnym roku. Miejmy i my nadzieję, że rozbłyskujące nad miastem kolorowe fajerwerki zwiastują nam szczęście w przyszłym roku, albo chociaż to, że następnego dnia nie będziemy odczuwali dolegliwości świętomarcińskich.

Paweł Cieliczko

Netografia:

  1. http://regionwielkopolska.pl/kultura-ludowa/legendy/poznanlegenda-o-rogalach-swietomarcinskich.html
  2. http://www.bajkowyzakatek.eu/2011/11/legendy-swiata-legenda-o-swietym.html
  3. http://www.apostol.pl/czytelnia/legendy-chrzescijanskie/święty-marcin
  4. http://www.poznan.pl/mim/swmarcin/skad-swiety-marcin-w-poznaniu,p,221,222.html
  5. http://www.poznan.pl/mim/swmarcin/zywot-swietego-marcina,p,221,8985.html
  6. http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/471040,swiety-marcin-ile-prawdy-w-poznanskiej-legendzie,2,id,t,sa.html
  7. http://www.jawor.pl/pl/drukuj-tresci-112.html

Grafika:

  1. Agnieszka Zaprzalska

Komentarze

komentarz

Opublikowano

Jedno przemyślenie nt. „Legenda o świętym Marcinie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WordPress spam zablokowany CleanTalk.