Legenda o uzdrowieniu wojewody

Paweł Cieliczko: Legenda o uzdrowieniu poznańskiego wojewody |

Niedawno przypominałem o legendzie, która opowiadała o wielkopolskim mieszczaninie Rychliku, który – przybywszy do Poznania – podawał się za zaginionego przed laty króla Władysława III Warneńczyka. Jego opowieści nie dał się zwieść jedynie wojewoda poznański, Stanisław Górka, który odkrył podstęp i zdyskredytował fałszywego monarchę. Wśród poznańskich legend znajduje się także inna, której bohaterem jest ten najważniejszy urzędnik królewski w Wielkopolsce. Tym razem zmuszony był skorzystać z niekonwencjonalnej medycyny.

Legendę tę znalazłem w książce Krzysztofa Kwaśniewskiego, który zaczerpnął ją z pochodzącej z początku XX wieku książki Oskara Knoop Aus dem Posener Lande z 1909 roku; ten odnalazł ją w książce Bergenrotha, on zaś zaczerpnął ją z pochodzącego z XV wieku dzieła medycznego. Taka chronologia pozwala związać treść legendy z osobą wojewody Stanisława Górki, który rządził w Wielkopolsce w XV wieku.

Legenda opowiada o wojewodzie poznańskim, który cierpiał na padaczkę. Ówcześni medycy nie potrafili sobie z nią poradzić. Bogaty pan gotów był zapłacić każde pieniądze za wyleczenie, ale renomowani medycy rozkładali tylko bezradnie ręce. Zdeterminowany wojewoda ratunku zaczął szukać wśród znachorów, zielarek oraz wszelkich szarlatanów, którzy obiecywali, że są w stanie go wyleczyć. Wieść o niezwykłej możliwości zarobku lotem błyskawicy rozeszła się po całej Wielkopolsce.

Dotarła także do pewnego zbiegłego chłopa, który ukrywał się w lasach i zajmował się kłusownictwem. Chłop obiecał wojewodzie, że wyleczy go z padaczki, jeśli ten przyrzeknie uwolnić go od poddaństwa. Wojewoda złożył publicznie obietnicę, że kłusownik stanie się wolnym człowiekiem, jeżeli go uleczy. Myśliwy naładował strzelbę i wczesnym świtem, w dniu Trzech Króli, wkroczył do lasu. Tam odnalazł zaczarowany strumyk, w którym zanurzył swoją strzelbę, wysuszył ją w promieniach porannego słońca, a następnie ruszył w poszukiwaniu zaczarowanego kruka. Ptak nie obawiał się żadnego myśliwego, bo mógł go zabić tylko pocisk wystrzelony ze strzelby, którą w święto Trzech Króli zanurzono w zaczarowanej wodzie. Żaden myśliwy nie dopuściłby zaś do tego, żeby jego broń zamokła, nie miał więc szans na zabicie zaczarowanego kruka.

Jeszcze tego samego dnia kłusownik z upolowanym krukiem przybył na zamek wojewody i nakazał mu, by natychmiast odgryzł krukowi łeb i wyssał z niego szpik. Wojewoda wzdragał się z obrzydzeniem, ale w końcu posłuchał polecenia znachora. Gdy tylko to uczynił, odrzucił głowę czarnego ptaka w kąt komnaty, poczuł nagły przypływ mocy, poderwał się z łóżka i poczuł, że ozdrowiał. Objawy epilepsji nigdy już nie powróciły.

Wojewoda dotrzymał słowa i nadał kłusownikowi wolność. Chciał się jednak dowiedzieć, na czym polegała jego niezwykła terapia. Myśliwy wyjaśnił, że pewna czarownica zaklęła w tym kruku duszę jakiegoś chciwego, pozbawionego wrażliwości i współczucia lekarza. Zapowiedziała jednak, że jego dusza zostanie uwolniona z tego przymusowego więzienia, gdy zły lekarz uratuje komuś duszę. Dzięki kłusownikowi dusza złego lekarza została uwolniona z ptasiej powłoki, wojewoda odzyskał zdrowie, a sam myśliwy stał się wolnym człowiekiem.

 

Paweł Cieliczko

 

Bibliografia:

  1. Krzysztof Kwaśniewski, Poznańskie legendy i nie tylko, Poznań 2005, s. 109.

Grafika:

  1. Agnieszka Zaprzalska

Komentarze

komentarz

Opublikowano

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WordPress spam zablokowany CleanTalk.